24.02.07 Nr 047
   Druga strona
Dwugłos
Co wolno Ziobrze, co wolno Stępniowi



prof. Andrzej Rzepliński prawnik, członek Komitetu Helsińskiego w Polsce
W. ROZBICKI/REPORTER
prof. Andrzej Rzepliński prawnik, członek Komitetu Helsińskiego w Polsce

Gdyby Polska była państwem prawnym, ale takim pełną gębą, to minister Ziobro bez wątpienia stanąłby przed Trybunałem Stanu. Jako współautor projektu stanowiska Komitetu Helsińskiego powtórzę to, co jest tam wyraźnie napisane, mianowicie, że o winie człowieka w państwie prawa może rozstrzygać wyłącznie sąd po rzetelnym procesie. Nie do przyjęcia jest, że minister sprawiedliwości, który jest jakby głównym radcą prawnym, głównym adwokatem państwa, wygłasza tak horrendalne opinie.

Świadczy to o nadzwyczaj marnej jakości służb, które otaczają pana ministra, że nikt mu nie zwrócił uwagi, iż nie powinien się wyrażać w takim tonie. Wypowiedź pana Ziobry była próbą antycypowania wyroku w sprawie i w tym momencie nie ma nawet znaczenia, czy to jest sprawa gardłowa, czy sprawa o pietruszkę. Na dodatek słowa oskarżenia padły jeszcze przed przesłuchaniem doktora G., co jest w ogóle niedopuszczalne.

Jestem członkiem Komitetu Bioetycznego Rady Europy i wiem, że lekarze w szpitalach klinicznych muszą niemal codziennie podejmować decyzje o odłączeniu pacjenta od aparatury podtrzymującej życie, i nazywanie tego zabójstwem jest co najmniej nieodpowiednie. Pan minister, który jest synem lekarza, też powinien o tym wiedzieć.

Jeśli zaś chodzi o słowa Jerzego Stępnia, to prezes Trybunału Konstytucyjnego po prostu publicznie zauważył, że istnieje podejrzenie naruszenia konstytucji. Gdyby minister Ziobro wobec dr. G. mówił tylko o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, bez przesądzania o winie, to nie byłoby całej tej sprawy. not. k.b.


dr Bolesław Banaszkiewicz prawnik, wiceprzewodniczący Rady Legislacyjnej
dr Bolesław Banaszkiewicz prawnik, wiceprzewodniczący Rady Legislacyjnej

Domniemanie niewinności jest bezcenną wartością nowoczesnego prawa, ale nie może ono być interpretowane w taki sposób, że prokuratorzy i minister sprawiedliwości mają udawać, iż wszyscy są niewinni. Aparat ścigania jest do tego, by formułować podejrzenia i oskarżenia, gdy ma podstawy; formułować je także publicznie, gdy wymaga tego interes publiczny. W przeciwnym razie trzeba by te instytucje zlikwidować jako nieustannie naruszające zasadę domniemania niewinności.

Choć nie słyszałem wypowiedzi pana ministra Ziobry i nie znam tła polemiki, to generalnie uważam, iż prezes Trybunału Konstytucyjnego poza salą rozpraw, wychodząc poza formalne ramy swojego urzędu, może publicznie oceniać legalność działań innych organów państwa jedynie, gdy istnieje groźba nieodwracalnego naruszenia jakiejś istotnej wartości porządku prawnego i nie ma innych skutecznych mechanizmów zaradczych. Dzięki Bogu takiej okazji do interwencji prezesa TK w III RP jeszcze nie było, a mimo to w przeszłości bywało sporo interwencji, i to często w imię racji bardzo dyskusyjnych. Dotychczasowy powściągliwy sposób publicznego funkcjonowania pana prezesa Stępnia wydaje mi się wręcz wzorowy. Nie chciałbym zmieniać tej oceny pod wpływem niefortunnej dynamiki jednej rozmowy z red. Żakowskim. Każdemu prezesowi TK doradzałbym jednak unikanie tego typu aktywności. Także poza składem Trybunału jest wielu odważnych i mądrych prawników (jak choćby rzecznik praw obywatelskich), którzy mogą publicznie przedstawiać różne racje w kontrowersyjnych i bulwersujących opinię publiczną sprawach. not. cyb

not. k.b., not. cyb



Drukuj artykuł Drukuj artykuł Wyślij artykuł Wyślij artykuł

 

| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.